Na początku był pomysł, który zrodził się w głowie naszej Pani Koordynator. Pomysł padł na grunt ciała pedagogicznego i… czekał 2 lata by wykiełkować. Były próby, kolejne podejścia i długa przerwa, aż nastał wrzesień 2016 i powrócił do nas jak bumerang w szybkiej i (nie ma co udawać) nie do końca przemyślanej decyzji „JEDZIEMY!!!”.

Od słów trzeba było przejść do czynów i zabrać się za papiery, całe góry papierów. Wnioski, projekty, podania, zgody, plany i efekty działań wszystkich możliwych maści i stopnia trudności spędzały nam sen z powiek. Wiele jesiennych wieczorów i nocy (tak, tak Kochani czasem wracaliśmy objuczeni teczkami zapisków i notatek o 2 nad ranem) zajęło nam szlifowanie wniosku i dopieszczanie projektu. Wreszcie ostatnie kliknięcie i wniosek łączami internetowymi pomknął w świat, a my czekaliśmy na decyzję.

Wybierając kurs Erasmus+ skupiłam się na najciekawszym dla mnie temacie, ale teraz kiedy patrzę przez okno cieszę się, że jadę w tak ciepłe i piękne miejsce. Jeden z przewodników informuje, że odwiedzenie Malty w październiku jest idealnym wyborem.

- E tam. Przesadzają. – myślałam kiedy słuchałam moich koleżanek tuż przed ich wylotami na mobilności.

A jednak. Właśnie dopadł i mnie.

Kiedy wybierałyśmy kurs językowy, najważniejsza była dla nas jego intensywność. Przyglądałyśmy się  szkoleniom z największą liczbą godzin. Wybór padł na szkołę Cork English College.

W ten sposób okazało się, że pojedziemy do... Irlandii!

Pierwsza myśl, gdy słyszysz nazwę brytyjskiej stolicy????

Ha! No nie da się! Nie da się mieć jednego, wiodącego skojarzenia!
Bo Londyn to całe bogactwo wspaniałych miejsc - i tych znanych z pocztówek, telewizyjnych programów czy przewodników turystycznych, jak i tych ukrytych, tajemniczych zakamarków, na które często można natknąć się zupełnie przypadkowo, a które dają się pokochać od pierwszego wejrzenia.

Od dawna marzyłam, aby zwiedzić Wielką Brytanię. Kiedy więc trzeba było wybrać miejsce, w którym odbywać się będzie mobilność (kurs językowy) - bez wahania wybrałam Anglię i jedno z jej najbardziej urokliwych miast - Cambridge.

 

O tej wiadomości marzyliśmy od miesięcy:


24 lipca umowa finansowa naszego projektu została oddana. 
Zakończyliśmy czas zbierania dokumentów, wysyłania pism, wykonywania niezliczonych rozmów telefonicznych, odwiedzania ministerstw oraz wczytywania się w regulaminy i przepisy.

Nie da się ukryć, że wakacje to taki okres, na który wszyscy przez cały rok z utęsknieniem czekamy. Marzymy, planujemy, pakujemy walizki i...ruszamy w drogę! Ku słońcu! Ku przygodzie!

Nasze tegoroczne wakacje są jednak wyjątkowe.

Udział w projekcie wiąże się z przygotowywaniem lub pozyskiwaniem wielu dokumentów. Procedury nie są proste, szczególnie że jesteśmy jedną z nielicznych polskich szkół artystycznych, które biorą udział w tego typu programie.

 

Czas przygotowań do projektu, pisania wniosku, realizacji programu to długie godziny spotkań i pracy.

 

Zgodnie z założeniami projektu przygotowujemy się do mobilności powtarzając angielski.


Projekt "Muzyczny klucz do Europy" jest realizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.

Treść strony internetowej odzwierciedla jedynie stanowisko jej autorów
i Komisja Europejska oraz Narodowa Agencja Programu Erasmus+
nie ponoszą odpowiedzialności za jej zawartość merytoryczną.