Cork to drugie co do wielkości miasto w Republice Irlandii. Jeśli chodzi o całą wyspę, to trzecie - bo większy jest Belfast - ten  znajduje się jednak pod panowaniem brytyjskim.

Cork to bardzo stary port założony jeszcze przez Wikingów.

Płynąca przez Cork rzeka Lee ma tutaj dwie odnogi, zatem mostów musi być podwójna liczba. Jej źródła znajdują się w Górach Shehy, na zachodniej granicy hrabstwa Cork, skąd płynie w kierunku wschodnim przez Cork, by wpaść do Zatoki Cork na Morzu Celtyckim. Cork to stosunkowo małe miasto, a mostów ma aż 25.

Najważniejszą ulicą w mieście Cork jest Grand Parade, która również była kiedyś kanałem. 


Z opinii przyjeżdżających turystów dowiedziałam się, że najważniejszym adresem zakupowym w mieście jest targ zwany English Market. Ale "English" w Irlandii nie kojarzy się najlepiej, zatem nieoficjalnie nazywany jest Cork City Market.

Miejsce to zbudowane zostało w roku 1786, nosi ono  wszystkie cechy stylu wiktoriańskiego. Co prawda dwadzieścia klika lat temu spaliło się, ale pieczołowicie odbudowano je z pierwotnymi założeniami,  zatem można śmiało powiedzieć, że robione tutaj zakupy są robione w zabytku historycznym. Targ w Cork posiada tzw. antresolę. Odkryłam ją długo krążąc wśród tak pięknie wyeksponowanego jedzenia, że na jego widok człowiek robi się głodny. Aby zaspokoić apetyt nie musiałam wracać do domu z produktami aby przygotować z nich coś do jedzenia. Mogłam zjeść coś natychmiast na antresoli targu - miejscu specjalizującym się w irlandzkiej kuchni.


Zwiedzając Cork doszłam do wniosku, że polscy uczniowie przerabiający na lekcjach historii powstania nie powinni specjalnie narzekać. Bo cóż, my mamy powstanie : kościuszkowskie, listopadowe, krakowskie, styczniowe, trzy powstania śląskie, wielkopolskie,  w getcie, warszawskie... Zaledwie tyle... A Irlandczycy mają na swoim koncie całe setki powstań!

Irlandczycy uczestniczący w powstaniach trafiali do miejsc takich jak Gaol. Anglicy trzymali w tym więzieniu irlandzkich patriotów. Ostatni więzień opuścił jego mury w 1923 i był to zwykły kryminalny przestępca, gdyż więźniowie  polityczni zostali stąd uwolnieni w roku 1921, gdy skończyło się angielskie panowanie.

Potem w gmachu Gaol urządzono radiostację, a dziś jet to rodzaj muzeum, w którym można zapoznać się ze smutnym  losem politycznych skazańców.

Muszę przyznać, że niezręcznie było mi zachwycać się więzienną architekturą, ale to miejsce robi naprawdę niezwykłe wrażenie. Przede wszystkim jest bardzo jasno. W celach już nie jest tak przyjemnie. Świadomość, że trzymano w nich również więźniów nieletnich  oraz wykonywano na nich kary cielesne mrozi krew w żyłach.

Dziecko więzień Edward O' Brien - kieszonkowiec, który już w wieku 9 lat zdążył odbyć karę siedmiokrotnie. W tym przypadku jest oskarżony o drobną kradzież i skazany na trzy tygodnie pobytu w więzieniu Cork z dwoma tygodniami chłosty:

 

Więzień Tomas Raile - ukradł kilka książek. Został skazany na odbywanie kary w odosobnieniu, aby rozważyć swoje winy i zwrócić się w stronę religii:


Irlandia od dawien dawna słynie z produkcji i eksportu doskonałego nabiału, a wśród nabiałowych pozycji największą rolę w Irlandii odgrywa masło. Od wieków w budynku, który zwiedziłam, mieściła się największa na świecie giełda maślana.

W Cork produkowano masło solone, bo solenie masła przedłużało jego trwałość. Stąd rzeką było spławiane do morza i wysyłane na cały świat. Oprócz masła solono tu również wołowinę. Głównym odbiorcą wołowiny była  brytyjska armia. Te dwie rzeczy przyczyniły się do pomyślności mieszkańców Cork. Tuż obok dawnej giełdy działa jedyne w świecie Butter Museum (muzeum masła).

Kariera irlandzkiego solonego masła załamała się o paradoksie wówczas, kiedy w świecie rozpowszechniły się lodówki. Sól w maśle pełniła tą samą funkcję konserwującą co niska temperatura w lodówce. Ludzie przestali chcieć spożywać masło o dużej ilości soli w maśle, a Irlandia nie była na produkcję masła bez soli przygotowana. Dopiero w roku 1961 powstała komisja rządowa do spraw nabiału i zaczęto produkować porządne niesolone masło. Od 1973 roku,  kiedy Irlandia weszła do UE, wszystko już było proste i dziś - tak jak wtedy, kiedy z Cork na cały świat płynęły statki pełne beczek z solonym masłem irlandzkim - tak dziś z Irlandii  wylatują samoloty pełne irlandzkiego niesolonego masła najlepszej jakości. Jest ono dostępne na całym świecie.

           

 

 

 

 


Projekt "Muzyczny klucz do Europy" jest realizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.

Treść strony internetowej odzwierciedla jedynie stanowisko jej autorów
i Komisja Europejska oraz Narodowa Agencja Programu Erasmus+
nie ponoszą odpowiedzialności za jej zawartość merytoryczną.