To naprawdę piękne miasto. Wystarczy dojechać do centrum i wszystko jasne – nad całością dominuje wzgórze zamkowe, a w zasadzie góra – skalista i stroma; gdzie nie spojrzeć coś ciekawego… Spacery tutaj to prawdziwa frajda. Nawet pogoda, taka trochę brytyjska – chmury i od czasu do czasu siąpi deszczyk, nie przeszkadza w delektowaniu się urokami miasta. Jednak jeśli tylko przebije się choć trochę słońca widoki są doprawdy olśniewające!

W Polsce mówimy, że jak komuś nie idzie w szkole to ma do niej pod górkę. Na wszelki wypadek wybrałem więc drogę z górki – najsłynniejszą ulicą Edynburga Royal Mile. Muszę jednak wjechać tam autobusem, w każdym innym przypadku będę mieć bowiem właśnie pod górkę. Przed wyjazdem myślałem, że może uda mi się pożyczyć rower i poruszać się będę tu „by bike”, ale wizja lokalna przekonała mnie, że to nie był dobry pomysł. Edynburg leży bowiem na wzgórzach – siedmiu, jak Rzym – i są to doprawdy strome wzgórza. Rowerzyści pomykają tu w dół z prędkością światła, za to pod górę zwykle spacerują ze swoim pojazdem.

Edinbourgh School of English mieści się w dawnym kościele, a w jej dostojnym herbie nad wejściem widnieje jednorożec – symbol miasta. To nie jedyny kościół, który zmienił tu swoje przeznaczenie… Zajęcia są prowadzone bardzo dobrze i, jak to w szkole, trochę stresujące i wymagające, ale również i przyjemne. W następnym odcinku mojej relacji skupię się właśnie na szkole i lekcjach – zbliża się nasz „Dzień nauczyciela”, więc będzie to chyba całkiem dobry temat.


Projekt "Muzyczny klucz do Europy" jest realizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.

Treść strony internetowej odzwierciedla jedynie stanowisko jej autorów
i Komisja Europejska oraz Narodowa Agencja Programu Erasmus+
nie ponoszą odpowiedzialności za jej zawartość merytoryczną.