Pierwszy dzień września zwiastuje  nie tylko koniec wakacji ale i mojej erasmusowo-londyńskiej przygody. W głowie huczy tysiąc pomysłów na nowe zajęcia i wspomnień z minionych dwóch tygodni.

Doskonale pamiętam, gdy przed wyjazdem nerwowo zmagając się z biurokracją  miałam z tyłu głowy myśl, że to nie jest tego warte.

Nie miałam racji. Było, jest i będzie warto (już myślę o następnej edycji Erasmusa w naszej szkole?). Mówię to w pełni świadoma, że przede mną jeszcze etap składania raportów z mobilności, „szerzenia” efektów, domykania projektu i z pewnością nie raz będzie nerwowo i stresująco. Ale wszystko, czego tutaj doświadczyłam jest tego warte:

- „Przewietrzyłam” moją belferską głowę. Nie bez powodu kurs nazywał się „ Current Trends…”. Okazuje się, że najnowsze tendencje w nauczaniu języka obcego – delikatnie mówiąc – nie są spójne z tym, czego uczono na metodyce na studiach. Ba! Wzajemnie wykluczają się nawet z metodami lansowanymi obecnie na szkoleniach krajowych. Kurs był merytoryczny, prowadzony przez niesamowicie kompetentnego i inspirującego nauczyciela.

- Dostarczono mi tym samym mnóstwo „food for thought” – jak zmienić niektóre rzeczy w mojej pracy, elastycznie  i efektywnie dostosować to, czego się tutaj nauczyłam do polskiej szkoły . Nie zamierzam ślepo naśladować, tego co obecnie w metodycznej modzie piszczy – raczej będę chciała to przefiltrować przez „sosnową” rzeczywistość i potrzeby naszych uczniów. I z pewnością nie będą to spektakularne zmiany?. Ale będą!

-  Poznałam mnóstwo nauczycieli z całego świata, co dało sposobność do rozmów na temat naszej pracy, szkół, systemów edukacyjnych. Zaskakujące, że nauczyciel w Polsce, Rosji, Chinach czy w Danii zmaga się z takimi samymi problemami. Bardzo potrzebowałam takich rozmów… Mam nadzieję, że część tych znajomości uda się przekuć we współpracę między szkołami, może jakieś wspólne projekty, wymiany?

- W świat poszła informacja, że gdzieś w Polsce jest bardzo fajna szkoła muzyczna, gdzie uczą się fantastyczne, zdolne i wrażliwe dzieci?. Wszyscy byli pod wrażeniem samej idei dwóch szkół w jednym – ogólnokształcącej i muzycznej. A gdy na koniec dostali w prezencie płyty jubileuszowe z nagraniami i zdjęciami naszego chóru i orkiestry - chyba zaczęli mi trochę zazdrościć?

- Przekonałam się, że nie ma rzeczy niemożliwych oraz że „the world is your oyster „*. A jeszcze w lipcu siedząc nad papierami do umowy z Narodową Agencją Erasmusa mieliśmy wątpliwości, czy uda nam się wszystko dopiąć na czas, czy w ogóle dojdzie do mobilności. Trzeba bowiem przyznać, że etap przygotowawczy to była katorżnicza praca i sukcesu by nie było, gdyby nie zebrał się tak pracowity i przebojowy zespół jak nasz! To kolejna wartość dodana tego projektu – przekonanie, że pracuje się z niezawodnymi i odpowiedzialnymi ludźmi. Kochani beneficjenci projektu Erasmus + Muzyczny Klucz do Europy – to dzięki Wam przeżyłam tę przygodę, dziękuję!

*„The world is your oyster” – oznacza nie mniej, nie więcej „świat należy do Ciebie, możesz wszystko”. Jednocześnie „oyster” to potoczna nazwa londyńskiej migawki na miejskie środki transportu (autobusy, metro i kolejka naziemna). Dzięki autobusom mogłyśmy z Dominiką dotrzeć wszędzie i zobaczyć wszystko, co tylko chciałyśmy.


Skończyła się londyńska przygoda, zaczyna kolejny rok szkolny. Dziś na ostatnich zajęciach Nick pożegnał się z nami wierszem, który jest kwintesencją tego, do czego i DLA czego znów wracam 4 września w poniedziałek:

You never know
when someone might catch a dream from you;
or something you say
may open up the windows of the mind
that seeks light;

The way you teach
may not matter at all;
but you never know
it might.

and just in case it could be
that another life
through you,
might possibly change for the better,
with the brighter and sunnier view,

it seems worth a try
at pointing the way to the light.

of course it may not matter at all,
but then again,
it might

 

 


Projekt "Muzyczny klucz do Europy" jest realizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.

Treść strony internetowej odzwierciedla jedynie stanowisko jej autorów
i Komisja Europejska oraz Narodowa Agencja Programu Erasmus+
nie ponoszą odpowiedzialności za jej zawartość merytoryczną.