Oj, nie pamiętam kiedy ostatnio „TO” czułam: miałam może 7, może 12, a może 18 lat. Nie wiem. Wiem jednak, że zawsze pierwszy dzień nowego roku szkolnego był dla mnie czymś wyjątkowym. Do dziś pamiętam jak każdego roku, pod koniec wakacji, kupowałam z mamą książki, zeszyty, przybory szkolne. Pamiętam radość spotkania z przyjaciółmi, ale także pewien stres i obawy związane z nauką w wyższej klasie. Zastanawiałam się jaki będzie mój kolejny rok szkolny, czy dam sobie radę, czy będzie dużo pracy, czy będę z siebie i swoich postępów zadowolona.

Dzisiaj na nowo tego doświadczyłam. Radość mieszała się z niepewnością. Uczucie zniecierpliwienia i oczekiwania przeplatało się z podekscytowaniem. Mój pierwszy dzień w szkole.


LSI (Language Studies International) to międzynarodowa szkoła językowa posiadająca swoje oddziały na całym świecie. Moja placówka mieści się prawie w samym centrum miasta. Droga do niej zajmuje mi spacerkiem niecałe 15 minut.

Jak to zwykle bywa pierwsze zajęcia były typowo organizacyjne. Każdy z nas otrzymał książeczkę z podstawowymi informacjami na temat naszego pobytu: wiadomości o naszej szkole, zasady w niej panujące, ciekawe miejsca do odwiedzenia oraz mapę miasta, co zrobić, gdy potrzebujemy pomocy, w jaki sposób najlepiej poruszać się po mieście itp. Bardzo podobały mi się zasady, które obowiązują w szkole: jedynym językiem, jakiego można używać na jej terenie jest język angielski. To ważne, ponieważ spotykają się tam ludzie z całego świata. Często bywa tak, że gdy wiesz, że ktoś pochodzi akurat z twojego kraju odczuwasz chęć porozmawiania z nim w swoim języku – przecież tyle emocji jest w tobie! Nowe miejsce, nowi ludzie, tyle chciałbyś opowiedzieć swojemu rodakowi…a tu figa! Owszem, możesz dowoli, ale jedynie po angielsku! I to mi się bardzo podoba!

Po tym organizacyjnym wstępie przyszła pora na test językowy oraz krótką rozmowę z nauczycielem. Po niej udaliśmy się całą grupą na spacer po okolicy. Nasza nauczycielka pokazała nam wszystkie najważniejsze punkty znajdujące się w pobliżu: stację kolejową i autobusową, centrum handlowe, kafejki, restauracje, bary, informację turystyczną oraz kilka znanych miejsc mieszczących się nieopodal LSI (w końcu mogłam na własne oczy zobaczyć to słynne miejsce, gdzie w 1848 roku zostały ustalone zasady gry w piłkę nożną czy zobaczyć słynny zegar zwany Pożeraczem Czasu – niesamowite!)

Po wspólnym spacerze nadszedł czas na lunch a po nim - do roboty – najwyższa pora, aby zacząć zajęcia!

Uczestniczę w kursie intensywnym, dlatego oprócz 4 godzin lekcyjnych rano mam jeszcze dodatkowe dwie godziny popołudniu. Zajęcia rozpoczynam zatem o 9.00 a kończę o 15.30. Między 12.50 a 13.45 mam przerwę na lunch.

Mój test językowy poszedł mi bardzo dobrze i zostałam zakwalifikowana do grupy o najwyższym poziomie. Wybrałam zajęcia w formie konwersacji (do wyboru były jeszcze zajęcia, które były przygotowaniem do egzaminu językowego  (zawierające dużo zadań z gramatyki) oraz zajęcia business English. Mój nauczyciel Mark jest bardzo miły i ma duże poczucie humoru. Atmosfera na zajęciach jest świetna, a możliwość przebywania z ludźmi z rożnych stron świata, niemalże ze wszystkich kontynentów, powoduje, że jest to dla mnie naprawdę wyjątkowy czas.

Cieszę się, że mogę tu być!


Projekt "Muzyczny klucz do Europy" jest realizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.

Treść strony internetowej odzwierciedla jedynie stanowisko jej autorów
i Komisja Europejska oraz Narodowa Agencja Programu Erasmus+
nie ponoszą odpowiedzialności za jej zawartość merytoryczną.