Nadszedł czas pożegnania.

Ostanie zajęcia popołudniowe, ostatnia lekcja piątkowa. Ostatnie zdjęcia grupowe. Ostatni test, który udowodnił, że zrobiłam spore postępy (pierwszy napisałam tylko na 60%, a teraz 86%). 

Pora kupić pamiątki, spakować walizki i wyruszyć w drogę powrotną do domu.

Dwutygodniowa rozłąka z najbliższymi dobiegła końca. Stęskniliśmy się za sobą bardzo. Do opowiedzenia mam mnóstwo wrażeń i przeżyć. Jeszcze tylko trzeba w środku nocy dotrzeć z Cork do Dublina i 4 godziny spędzić na lotnisku. A kierując się do bramki wylotów trafić na pożegnalny billboard "This is not a goodbye but a 'see you soon'". Potem prawie trzy godziny z głową w chmurach i lądowanie na łódzkim lotnisku.

Powitaniom i uściskom nie ma końca. Chęć opowiedzenia wszystkiego naraz wywołuje chaos i wybuchy śmiechu. A na koniec pytanie:

- Mamo, co ci się w Irlandii podobało najbardziej?

I odpowiedź bez potrzeby namysłu:

- Ludzie! Uśmiechnięci, mili, serdeczni! Zdecydowanie - Irlandczycy!


Projekt "Muzyczny klucz do Europy" jest realizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.

Treść strony internetowej odzwierciedla jedynie stanowisko jej autorów
i Komisja Europejska oraz Narodowa Agencja Programu Erasmus+
nie ponoszą odpowiedzialności za jej zawartość merytoryczną.