Odkąd okazało się, że spędzę dwa tygodnie w Irlandii, czekałam aż je zobaczę. Cliffs of Moher to jedno z tych miejsc, które kojarzą się z Irlandią każdemu. Powstały 319 milionów lat temu. Zbudowane są ze skał wapiennych poprzecinanych równoległymi szczelinami, które powstały w skutek działania wody wymywającej z ich struktury wapień. 

Klify wystają z Atlantyku na wysokość do 214 metrów. Rozciągają się na odcinku około 8 km. Ich widok zapiera dech w piersiach, dlatego co roku ponad milion turystów przyjeżdża je obejrzeć.

Cliffs of Moher to także miejsce życia wielu gatunków ptaków takich jak: mewy arktyczne i trójpalczaste, płaskonury, alki (maskonury) czy kruki. W sezonie lęgowym zakładają one tutaj ponad 30 000 gniazd.

Żyją tu także inne zwierzęta. Jeśli masz szczęście, możesz zobaczyć stado dzików, irlandzkie zające, borsuki czy lisy. W wodzie oceanu pływają delfiny, rekiny olbrzymie, foki szare. A jesienią można zobaczyć migrujące okazy wielorybów takie jak płetwal karłowaty czy humbak.

Niestety, niedziela (kiedy wybrałam się na wycieczkę do Cliffs of Moher) okazała się jednym z najbardziej deszczowych dni ostatnich miesięcy. Deszcz i wiatr były tak silne, że pokonały moją determinację zwiedzenia największej atrakcji Irlandii. Udało mi się zobaczyć jedynie zamglony fragment klifu. Resztę czasu przeznaczonego na spacer, przemoczona do suchej nitki, spędziłam w intearktywnym Visitor Centre. 


Niedaleko klifów na powierzchni 250 km2 rozciąga się irlandzka kraina, którą opisywano słowami:

Brakuje tutaj drzew, żeby człowieka powiesić,
brakuje tutaj wody, żeby człowieka utopić,
brakuje tutaj ziemi, żeby człowieka pochować.

To Burren (Boireann), której nazwę przetłumaczyć można jako skalista ziemia. Nazywana jest też księżycową ziemią

W strugach deszczu, z okien autokaru podziwiałam ten płaskowyż, który swoje piękno zawdzięcza zachodzącym tam miliony lat temu procesom krasowym. 


W drodze powrotnej moja wycieczka zatrzymała się na pół godziny w miejscowości Blarney, w której wielu turystów zwiedza średniowieczny zamek. W jego mury obronne wmurowany jest  "Kamień Elokwencji". Legenda głosi, że ten kto go pocałuje, uzyska dar płynnej mowy i przekonywania. Osoba, która chce tego dokonać, musi być zwieszona głową w dół i przytrzymywana za nogi przez specjalnie do tego celu zatrudnionego pracownika. Niestety, plan wycieczki pozwolił nam tylko na obejrzenie zamku z zewnątrz. A płynności mowy w języku angielskim nie uzyskam cudownym pocałunkiem, lecz ciężką pracą w kolejnym tygodniu nauki w CEC.

Przy okazji udało mi się zapamiętać, że słowo blarney w języku angielskim oznacza sprytną, pochlebczą mowę.


Deszczowa wycieczka nie pozwoliła mi nacieszyć się cudami irlandzkiej natury. Odczytałam to jako znak - muszę tu po prostu jeszcze wrócić!

 


Projekt "Muzyczny klucz do Europy" jest realizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.

Treść strony internetowej odzwierciedla jedynie stanowisko jej autorów
i Komisja Europejska oraz Narodowa Agencja Programu Erasmus+
nie ponoszą odpowiedzialności za jej zawartość merytoryczną.