Szkoła, w której odbywam mój kurs to International House. Mieści się w dzielnicy Camden tylko przecznicę od klimatycznego Covent Garden i rzut beretem od Oxford Street – słynnej ulicy, gdzie można robić zakupy w luksusowych sklepach odzieżowych lub mniej luksusowych (Primark?).

W porównaniu z koleżankami, które właśnie są na kursach językowych w Cork i Londynie, spędzam zdecydowanie mniej czasu w mojej szkole. Codziennie mam 3,5 godz. zajęć, ale też – niestety - codziennie dostaję  dwa lub trzy obszerne artykuły z profesjonalnych pism metodycznych, które muszę przeczytać i przygotować się na ich podstawie do następnych zajęć. Czyli – drodzy uczniowie - klasyczna praca domowa – mam za swoje, karma wraca?.

Kurs jest bardzo merytoryczny, a prowadzący – Nick - to niesamowicie kompetentny i życzliwy nauczyciel z ogromnym poczuciem humoru ( choć ilość zadawanej pracy domowej może temu przeczyć). Poznaję mnóstwo nowych metod i spojrzeń na nauczanie języka angielskiego – niektóre są spójne z tym, co znam i na czym pracuję, inne wywracają mi nieco mój belferski świat do góry nogami. Ale tak ma właśnie być! Mam nadzieję przenieść jak najwięcej tego, czego się nauczyłam na sosnowy grunt.

Mam jeszcze jedną obserwację wykraczającą poza metodykę nauczania języka obcego – ogromna wrażliwość i czujność z jaką Brytyjczycy podchodzą do dbania o bezpieczeństwo przeciwpożarowe. Zarówno w moim akademiku jak i w szkole wszędzie są czytelne instrukcje i mapy z drogą ewakuacji, gaśnice i koce do gaszenia pożaru, korytarze zaś są podzielone na mniejsze fragmenty drzwiami przeciwpożarowymi. Z pewnością świadomość taka wzrosła po ostatnim pożarze wieżowca w Londynie… Myślę, że warto i u nas w szkole zająć się tym tematem.

Dziś w naszej szkole mieliśmy ‘social meeting’ czyli wieczorek zapoznawczy z nauczycielami z innych kursów metodycznych. W ten sposób grono moich  londyńskich znajomych powiększyło się  o koleżanki i kolegów z Niemiec, Włoch i Chin ( ten ostatni kraj jest tłumnie reprezentowany). Tygiel kulturowy, niekończące się rozmowy, fantastyczna wymiana doświadczeń zawodowych i … kto wie może szansa na współpracę między szkołami?

 

A w jednym z artykułów z pracy domowej :

Teaching is far more like helping a garden to grow rather than building a wall one brick at a time

 (Jane Willis)


Projekt "Muzyczny klucz do Europy" jest realizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.

Treść strony internetowej odzwierciedla jedynie stanowisko jej autorów
i Komisja Europejska oraz Narodowa Agencja Programu Erasmus+
nie ponoszą odpowiedzialności za jej zawartość merytoryczną.