Życie studenta wcale nie jest łatwe!

Dzisiaj zmagałam się z czasami w języku angielskim i chyba mogłabym dodać jeszcze jeden – czas ciągle NIEpokonany!

I nikt mi nie wmówi, że kształcenie słuchu jest najtrudniejszym przedmiotem smile.

Razem ze mną przez czasy przyszłe, przeszłe, ciągłe itp. przebijają się Brazylijczycy, Chinka, dwie Japonki, Francuz, Turcy, dwie Czeszki i Ekwadorczyk. Czasami jest naprawdę śmiesznie.

Chwile odpoczynku – tu nazywane lunchem, spędzam w iście angielskim stylu : w parku na trawie z sałatką w pudełku i oczywiście zeszytem! W tym czasie w londyńskich parkach trudno jest znaleźć wolne miejsce. Jest to bardzo przyjemny czas – szkoda, że NIEciągły smile. A może przeniesiemy taki zwyczaj do naszego parku przy szkole?

Po zajęciach zaliczałyśmy z Agnieszką kolejne punkty na turystycznej mapie Londynu. Soho, dzielnicę uroczych pubów i klubów m.in. klubu jazzowego Ronniego Scotta, w którym po raz ostatni pojawił się przed publicznością Jimi Hendrix; Chinatown, chińską dzielnicę i Covent Garden, dawny londyński targ owocowo – warzywny, przekształcony obecnie w modne miejsce zakupów. W sympatycznym sklepie z herbatami miałyśmy namiastkę five o’clock, próbując różnych herbat.

Odbyłyśmy też przemiły spacer nad Tamizą, fotografując mijane mosty. Zaczęłyśmy od Westminster Bridge, przez Waterloo Bridge, Blackfriars Bridge, Southwark Bridge do London Bridge. Tam smutne zadumanie….

Jeszcze tylko moja 18 to Euston i już późnym wieczorem jestem w hostelu.

To jest też fajny czas – można śnić o Londynie smile


Projekt "Muzyczny klucz do Europy" jest realizowany przy wsparciu finansowym Komisji Europejskiej.

Treść strony internetowej odzwierciedla jedynie stanowisko jej autorów
i Komisja Europejska oraz Narodowa Agencja Programu Erasmus+
nie ponoszą odpowiedzialności za jej zawartość merytoryczną.